poniedziałek, 14 listopada 2016

Szumiący miś - czy faktycznie pomaga?

9 miesięczne oczekiwanie na malucha to również czas, w którym trzeba skompletować wyprawkę.  Jednym z moich niezbędników okazał się tzw. miś szumiś. Dlaczego? Wychwalany przez znajomych pod niebiosa zyskał w moich oczach. Uznałam, że jeśli nawet się nie sprawdzi jako `usypiacz` to będzie zabawką dla Natanka :)



Szumiący miś zapewnia noworodkom podobne warunki do tych, panujących w życiu płodowym, co pozytywnie wpływa na działanie ich układu nerwowego. Spokojny szum, który wydobywa się z zabawki pomaga noworodkowi poradzić sobie z ogromną ilością bodźców, których nie poznał w łonie matki - przynosi ukojenie.


Trzeba przyznać, że dzieci są różne. Jedne od 1 dnia swojego życia śpią z przerwą na jedzenie po czym dalej zapadają w głęboki sen, a są też takie (do tych zdecydowanie należy mój misio), które poza jedzeniem i spaniem w minimalnej ilości - uwielbiają jak się je nosi na rękach, ciągle zabawia i nie opuszcza na krok. Ot taki przypadek :) Bez względu na to jakie jest nasze dziecię przychodzi taki moment, że to całe zmęczenie się kumuluje i szukamy złotego środka, który uśpi to nasze maleństwo na trochę dłużej bez uprzedniego godzinnego noszenia na rękach :) 

W wszechobecnych internetach można wyszukać odgłosy suszarki bądź odkurzacza - ale to zdecydowanie nie działało na naszego chłopca, wręcz przeciwnie powodowało tylko jeszcze większe rozdrażnienie. Nie to co Wishbear - szumiący miś !

Natanek włożony do łóżeczka, obok włączony szumiś - chwila moment i dziecię śpi. Fakt, nie zawsze to działa ale.. 8/10 przypadków jest za sprawą tej cudnej zabawki. 40 minutowy tryb szumienia w zupełności wystarcza by dziecko zasnęło głębokim snem, potem sam się wyłącza a my możemy patrzeć na nasze śpiące dziecko bądź.. zająć się sobą! A gdy jego szumiąca część przestanie być potrzebna można ją bez problemu wyjąć i mamy super zabawkę dla naszego dziecka :)

środa, 7 września 2016

Wózek - jeden z najważniejszych wyborów wyprawki.

Wózek to jeden z oczywistych zakupów przy kompletowaniu wyprawki dla naszego malucha. Musi być przede wszystkim wygodny ale też i łatwy w obsłudze dla przyszłych rodziców. Mogłoby się wydawać, że wybór będzie banalnie prosty .. jednak jak się okazało niekoniecznie :)

Zanim wyruszyłam do sklepu spędzałam dnie na przeglądaniu coraz to lepszych modeli. W pewnym momencie przestałam już wiedzieć czego tak na prawdę chce. Jak już coś było ładne to nie spełniało naszych wymagań, a przy tym cena była kosmiczna, albo w drugą stronę - jak już coś zaczęło je spełniać to okazywało się, że ani trochę nie wygląda.

Pewnego dnia przysiadłam, zastanowiłam się i powstała lista rzeczy, które musi posiadać pierwsza fura mojego synka. Po analizie padło na Bebetto Torino 3w1 :)


Za co pokochałam ten model?

Przede wszystkim gondola - duża, pojemna z opcją regulacji oparcia. Dodatkowo dorzucili opcję kołyski co jest dużym plusem. Stelaż musiał być lekki, aluminiowy oraz łatwy do złożenia. Koła koniecznie duże i pompowane tak by łatwo było poruszać się w cięższych warunkach atmosferycznych, np. po śniegu. (uwierzcie, że przy plastikowych małych kółeczkach mogłoby się to źle skończyć). Następnie budka - w związku z tym, że nasz synek będzie w gondoli jeździł przez jesień i zimę obowiązkowe było posiadanie tego dodatku, który będzie chronił przed wiatrem. Możliwość dopasowania rączki do wzrostu zarówno mamy i taty, oraz możliwość przełożenia jej tyłem lub przodem do kierunku jazdy okazały się dodatkowym atutem - bardzo przydatna opcja przy spacerówce. Zwróciłam również uwagę na kosz - musiał być pojemny i zamykany. Wygląd też miał niemałe znaczenie ;) w końcu mój synek musi mieć furę idealną, a że Bebetto daje duży wybór kolorystyczny szybko znaleźliśmy ten idealny. Miłym dodatkiem okazała się torba, moskitiera, pokrowiec przeciwdeszczowy, ochraniacze na koła oraz podstawka na kawkę  w cenie ;) 







P.S. o tym jak się sprawdza w terenie napiszę po przetestowaniu :)

środa, 31 sierpnia 2016

Nie mów mi jak mam rodzić!

Sfrustrowana nie jestem sobą aczkolwiek czuje się zobowiązana do poruszenia tematu.

Czemu obcy ludzie śmią nam mówić co jest dla Nas i naszego dziecka najlepsze ?! Dużo czytam, pytam i analizuje niemniej nigdy nie wpadłam na pomysł mówienia swojej najlepszej przyjaciółce jak ma rodzić, a co dopiero obcym kobietom. Uważam, że jest to indywidualna sprawa każdej z Nas. Czy wszyscy wokół mają skończony jakiś doktorat z ginekologii , a mnie to ominęło ?! 

NATURA PONAD WSZYSTKO

Kiedyś było tak, że poród naturalny był czymś oczywistym. Kobiety rodziły 5 kilogramowe dzieci w wielogodzinnych bólach. Często doprowadzało to do uszkodzenia dróg rodnych i krwotoków, które były zagrożeniem dla matki.

Dziś ? Dziś również jest spore grono kobiet oraz lekarzy, którzy uważają, że kobieta powinna rodzić drogami natury i w bólach. Może i powinna, ale po co? Mamy XXI w. medycyna poszła do przodu w związku z czym jest możliwość przewidzenia komplikacji okołoporodowych. Możemy ograniczyć ból i cierpienie, a ciąże rozwiązać planowanym zabiegiem tzw. cięciem cesarskim. Dla dziecka i kobiety to czasem najlepsze rozwiązanie. 

Powodami dla których wykonanie tego zabiegu jest wskazane to np.:

łożysko przodujące bądź odklejające się, zatrucie ciążowe matki przebiegające z wysokim ciśnieniem tętniczym, poprzeczne położenie płodu, zaburzenia akcji serca płodu, owinięcie się dziecka pępowiną, pęknięcie macicy bądź czas który upłynął od odejścia wód płodowych przekraczający 18 godzin.

Jakie są tego plusy?

Przede wszystkim utrzymanie przy życiu dziecka i matki w sytuacji krytycznej! Następnie, jeśli jest to zabieg zaplanowany , znasz dokładną datę przyjścia dziecka na świat. Nie ma też obaw, że nie będziesz miała siły bądź przestaniesz kontrolować swoje zachowanie, a te przy porodzie naturalnym bywają baaardzo różne ;) Nie ma zmęczenia skurczami i parciem. Twoja pochwa jak i krocze pozostaje w stanie 'nienaruszonym', co nie zmienia Twojej atrakcyjności seksualnej (nie oszukujmy się - dość ważny aspekt dla wielu z Nas). Dziecko nie będzie zmęczone przeciskaniem się przez kanał rodny co pozwoli na ewentualnie uniknięcie zakażenia florą bakteryjną z pochwy.

A minusy? o nich też warto napisać. Cesarskie cięcie to jakby nie patrzeć operacja, która niesie ze sobą ryzyko powikłań. Okres 'dochodzenia' do siebie po zabiegu jest znacznie dłuższy niż po porodzie naturalnym, a dziecko nie ma czasu na przygotowanie się do zmiany otoczenia. 
Sama byłam skłonna urodzić dziecko naturalnie, w końcu matka natura mnie na to przygotowywała całe 9 miesięcy. Jak się jednak okazało na jednym z ostatnich badań USG nie będzie to możliwe. Nie dlatego, że błagałam lekarza na kolanach by wypisał mi skierowanie ale dlatego, że mój synek okazał się ponad 4 kg malcem z dużą główką, a moje biodra są zdecydowanie za wąskie. To jest tzw. niewspółmierność porodowa - jedno ze wskazań do cesarskiego cięcia. Poinformowano mnie, że będzie to najlepsza decyzja dla Nas obojga na co zgodziłam się bez wahania.

'Matka polka' powie - ja i tak bym próbowała.
Szczerze? Proszę bardzo ! Jeśli uważasz, że podważanie decyzji lekarza jest rozsądniejsze i warto narażać życie własnego dziecka - próbuj. 

Ja nie mam zamiaru. Ufam specjalistom, a czy będę czuła się przez to gorszą matką ? Nie! Bo niby dlaczego ? wszystko robione jest z myślą o zdrowiu moim i dziecka i to jest dla mnie najważniejsze. Nie widzę powodów bym musiała męczyć się 15 godzin albo i więcej na sali porodowej, a potem i tak skończyłoby się to cesarskim cięciem albo nie daj boże powikłaniami. I nie jest to wygoda tylko zdrowy rozsądek. 

P.S. Nie potępiam zwolenników porodów naturalnych, ale oczekuję zrozumienia dla tych kobiet, które nie mogą w ten sposób urodzić swoich pociech. Nie z lenistwa, a po prostu z troski o zdrowie. :)


sobota, 27 sierpnia 2016

Nie musi być drogo by był efekt - makijażowe niezbędniki.

Uwielbiam makijaż! staram się poznawać wszystkie jego tajniki by był perfekcyjny. Jak wiemy ten profesjonalny wymaga precyzji i czasu, a nie zawsze go mamy. 

Często pytacie mnie na instagramie jakimi kosmetykami wykonuję makijaż, czy dużo czasu trzeba poświęcić by uzyskać taki efekt. Otóż nie ! stanie przed lustrem z rana godzinę czy dwie to nie dla mnie choć z makijażu nie zrezygnuję nigdy ;) ma być szybko i efektownie, jak ?

Oto moje niezbędniki :


Revlon colorstay - ja używam do cery tłustej i mieszanej mimo, że mam cerę normalną. Jak dla mnie ma po prostu lepszą, delikatniejszą konsystencję. Do wyboru jest mnóstwo kolorów. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Dodam, że sprawdza się raczej w okresie jesień/ zima bo latem byłby zdecydowanie za ciężki.


Ziemia Egipska - kosmetyk niezastąpiony, pasujący do każdego typu urody. Występuje w jednym odcieniu jednak możliwości jakie daje są nieocenione. Nadaje skórze promienny i zdrowy wygląd. Daje matowe wykończenie. W zależności od ilości nałożonego produktu można manipulować kolorem, co pozwala modelować twarz. W okresie letnim nakładam go na pokremowaną wcześniej twarz - zdecydowanie wystarczy do podkreślenia opalenizny :)


Korektor do brwi 5w1 z Eveline - posiadam w kolorze brązowym (light). Pokochałam od pierwszego użycia. Nadaje brwiom odpowiedni zarys, nie brudzi skóry poza linią brwi co jest dla mnie dużym plusem. Dodatkowo tani i wydajny.

Eyeliner od essence - za często nie używam, aczkolwiek polecam. Sprawdza się na wyjścia. Nie ściera się ani nie rozmazuje.



U mnie tyle wystarczy by mieć perfekcyjny makijaż na co dzień :) Od święta dodam trochę różu i rozświetlacza, mocniej podkreślę brwi. Zdarzy mi się wymodelować twarz 'na mokro'. Efekt staje się od razu bardziej spektakularny, ale co za tym idzie - trzeba posiedzieć troszkę dłużej przed lustrem :)


Jakie są wasze niezbędniki, których używacie na co dzień?





wtorek, 23 sierpnia 2016

Jaki ojciec taki syn.

W chwili gdy dowiedziałam się, że szczęście które jest pod moim sercem to chłopiec pojawiło się u mnie pytanie - a jeśli będzie taki jak TATA?

Cuuuuuudownie !!!!! Dlaczego?

Banalne pytanie. Skoro ja wybrałam tatuśka to kiedy mój syn będzie już ciut starszy i śmiało będzie mógł wybrać się na randkę to zapewne zwabi jakąś piękną i mądrą kobietę tym czym mnie mój ukochany. W końcu tatuś będzie idealnym wzorem do naśladowania dla Naszego brzdąca :) 

Po pierwsze - Pasja. I nie musi to być piłka nożna jak u tatusia (choć miło by było - w końcu miałby najlepszego nauczyciela tuż pod nosem ;p ). Niech mój syn ma taką pasję, która pochłonie go bez reszty, która będzie sprawiała mu radość. Niech to będzie coś co zawsze będzie pchało Go do przodu, będzie napędzać w Nim chęć bycia lepszym i spełnionym. Niech się tym cieszy jak Jego tata z każdej obronionej bramki, a na pewno będzie szczęśliwym człowiekiem. W Nas zawsze będzie miał wsparcie i to to z najwyższej półki :)

Po drugie - dobrze jest mieć u swego boku mężczyznę, który potrafi naprawić kran, skręcić szafki, wymienić oponę w samochodzie itp. Ktoś to kiedyś ładnie ujął - techniczny umysł. Będę szczera i otwarcie przyznam, że nie znam się na tym wszystkim i tu cenię sobie pomoc mojego ukochanego. Niech mój syn potrafi choć połowę, a jego przyszła wybranka będzie nam na pewno wdzięczna, że wychowaliśmy swojego syna na zaradnego faceta, a nie fajtłapę ;)

Poczucie humoru i dystans do siebie to banał ale za to jak ważny w życiu. Nikt mnie w życiu tak nie rozśmieszał i nie powodował tylu uśmiechów. Pewnie kiedyś będę miała żal - w końcu będzie to powód pojawienia się kurzych łapek w okolicach oczu .. no ale zawsze coś trzeba poświęcić dla dobrych wspomnień, padło na urodę ;)

I to co uważam za najważniejsze - umiejętność okazywania uczuć. Dla mnie to właśnie ta cecha pokazuje siłę. Będę to powtarzać mojemu dziecku zawsze. Prawdziwy facet, który jest pewny swojej męskości wie, że wrażliwość to żaden wstyd ani tym bardziej słabość. Z tej wrażliwości bierze się szacunek i miłość do najbliższych. Z tego miękkiego serducha wypływa porozumienie, które Nas łączy mimo, że czasem bywa .. ostro :D Kiedy widzę jak ten mój 'minio' cieszy się z każdej  rzeczy, którą robimy dla Naszego dziecka, kiedy widzę jak się nie może doczekać aż będzie z Nami wiem, że Natanek będzie miał najlepszego Ojca jakiego mógł sobie wymarzyć. Będzie miał idealną rodzinę bo ze szczerych uczuć zawsze powstają same dobre rzeczy. 

Wiem, że cechy te ceni sobie znaczna większość kobiet. I chciałabym by mój syn odziedziczył właśnie je + ojcowski uśmiech :) resztę dostanie od mamy i będzie idealny kandydat na męża za jakieś 25 lat :D

P.S. Nie idealizując tego mojego chłopa przyznam, że ma wady, ale są na tyle nieskomplikowane, że jestem w stanie je akceptować do starości ;P Ale nie oszukujmy się.. ludzi idealnych brak na tym świecie i to się nie zmieni.

źródło: internet



środa, 27 lipca 2016

Dzieci, a fontanny miejskie - tak czy nie ?

Kiedy z nieba leje się żar każdy z nas szuka ochłody gdzie się da. Nad morzem czy jeziorem tłumy, tak też jest nad miejskimi fontannami. Ale czy to dobrze ?
Jako przyszła mama jestem zdecydowanie na nie ! Zmoczenie stóp przeżyje, ale pluskanie się małych dzieci w samych majtkach w fontannach ? nie ma opcji ;)

Skąd ten post ? A no skłoniła mnie do niego dzisiejsza sytuacja. 
Wybraliśmy się na spacer z pieskiem - w końcu i jej się należy porządna dawka powietrza nawet w ten upał. Wraz z mym lubym unikamy miejsc gdzie jest zakaz wprowadzania psów. Tak też było tym razem. Przechodząc obok miejsca gdzie znajdowały się fontanny, które wylatywały wprost z ziemi nie sposób by piesek o nie nie zahaczył.  Ledwo co umoczył język i tu pojawiła się sfrustrowana matka !!! Oburzona wielce, że pies śmie przejść po wodzie bo przecież tu biega jej praktycznie nagie dziecko na boso i ma frajdę! Dodam, że pies był na smyczy pod pełną opieką właściciela. Pytanie czy słusznie ?

źródło owej fontanny - Urząd Miasta Suwałki

Przyznam, że oburzyłam się niemiłosiernie gdy usłyszałam tekst "ciekawe jak Pan będzie się zachowywał gdy dziecko się Panu urodzi". A przepraszam bardzo - jak mam się zachowywać?! Moje dziecko od najmłodszego będzie miało kontakt ze zwierzętami i nie uważam tego za sprawę nadzwyczajną. :) Martwiłabym się bardziej o to co owa mamusia wie na temat zagrożeń na jakie naraża własne dziecko.

Trąbią o tym wszędzie - kąpiel w miejskich fontannach jest niebezpieczna szczególnie dla maluchów! Grozi to np. wysypką na ciele bądź grzybicą stóp. W wodzie znajdują się również drobnoustroje wywołujące infekcje oczu i uszu. W trakcie kąpieli można zakazić się również paciorkowcami, które powodują zapalenie gardła, ale również zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych bądź płuc. Warto również zaznaczyć, że za kąpiel w fontannach w większości miejsc grozi mandat. 

Podsumowując - groźniejsze jest puszczanie dziecka na 'pożarcie" wszelkim infekcjom i borykanie się z nimi długo, długo po ... czy też niewinny piesek, który chciał schłodzić sobie język ? :)


wtorek, 19 lipca 2016

Sesja brzuszkowa - warto czy nie ?


Każdy z Nas chce zachować najpiękniejsze wspomnienia nie tylko w głowie, ale i na fotografii. Dziś robienie zdjęć jest banalnie proste - aparat jest w każdym telefonie, dodatkowo większość z nas ma gadżet w postaci aparatu cyfrowego bądź lustrzanki. Nic prostszego!

Pierwsza ciąża to bardzo sentymentalny czas. Rośnie we mnie mały człowiek, bije we mnie małe serduszko, czuję te wszystkie przyjemne i mniej przyjemne kopniaki. Wszystko jest takie pierwsze, nowe i fascynujące. Taki ludzki odruch przyszłej mamy zakochanej w swoim nienarodzonym jeszcze dziecku, że chce uwiecznić dosłownie każdy z tych momentów. Tak też było i jest ze mną :) Fotografuję, nagrywam, zapisuje, a potem odtwarzam i wspominam. Trochę matka wariatka jednak dla mnie to całkiem normalne :)

Ale.. ! Nie każda kobieta musi chcieć - to zrozumiałe. Nie każda z Nas w tym czasie czuje się dobrze i atrakcyjnie w nowym ciele. Rządzą Nami hormony i o tyle, o ile na początku jest pięknie tak pod koniec ciąży gdzie brzuszek jest już spory, a u niektórych pojawiają się znienawidzone przez wszystkich rozstępy, mamy obawy czy zrobione zdjęcia będą chociaż "ładne". :)

Odważyłam się (choć przekonana nie byłam) i wyszło całkiem nieźle ;) Fakt, że fotografem był mój facet to duży plus. Atmosfera luźna, można się pośmiać, zobaczyć w trakcie co zostało stworzone, poddać poprawce bądź zrobić kilka dodatkowych ujęć by było z czego wybierać. :) Fotograf z polecenia może krępować i efekt wyjdzie niekoniecznie taki jakbyśmy chcieli.

Niemniej POLECAM! Świetna pamiątka zarówno dla rodziców jak i dla malucha. Uwieczniajcie takie chwile bo warto - czy to będą amatorskie zdjęcia czy profesjonalna sesja - zawsze przywołają uśmiech na Waszej twarzy za każdym razem gdy otworzycie album. 

Poniżej kilka zdjęć z Naszej sesji :)






A co Wy myślicie o tego typu zdjęciach ? :)

sobota, 4 czerwca 2016

Dotykanie brzucha w ciąży.

W momencie 'pojawienia' się brzucha ciężarna może usłyszeć pochwały na temat swojej urody i przy okazji usłyszeć pytanie: czy mogę pogłaskać?



Za mną 5 miesiąc! Nie wiem nawet kiedy to zleciało, ale mam wrażenie, że czas leci jak zwariowany :) Za dużo w figurze się chyba nie zmieniło, właściwie zmiany dostrzegam głównie w mym wciąż rosnącym brzuszku. Nawet mój luby dostrzega, że z dnia na dzień jest coraz to większy ;) A skoro On widzi - widzą go też inni. Zdarza się, że ktoś pogłaszcze mnie po brzuszku pytając jak zdrowie, jak się czujemy. W sumie to miłe, ale czy zawsze na miejscu?

NIE DLA KAŻDEGO

Brzuch głaskałam od momentu kiedy tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży. W końcu pod sercem zrodziło się nowe życie! Z czasem stało się to moją codziennością - chciałam wyczuć pierwszy ruch, zacząć rozróżniać czy mój mały chłopiec mnie kopie czy może ma czkawkę. Cudowne uczucie :) (już dziś wiem, że będę za tym baaardzo tęsknić choć czasem potrafi być boleśnie).

Zdarzyło się, że ktoś pogłaskał mnie po brzuchu gratulując, pytając o zdrowie i 'czy kopie' :) Czy było to dla mnie oburzające bądź niekomfortowe albo czy byłam zaskoczona ? Nie ! wręcz przeciwnie było mi miło, że najbliżsi cieszą się razem ze mną. 

Ale.. No właśnie.. zawsze jest jakieś ale i tym razem również. Może być to irytujące i mamy prawo sobie tego nie życzyć jeśli takowej sytuacji dopuszcza się osoba dla nas obca. (tak należę do tego grona osób, które byłoby zniesmaczone gdyby np. zrobiła to sąsiadka mamy ;) Brzuch to taka sama część ciała jak noga czy też ręka. Nie każda przyszła mama lubi jak się ją dotyka i ma prawo do odrobiny prywatności.

WARTO ZAPYTAĆ

Dlaczego? A no chociażby dlatego, że nie każda ciąża jest zdrowa. Głaskanie brzucha w ciąży zagrożonej nie jest wskazane, ponieważ może to spowodować skurcze niepożądane.

A więc pytajmy! Wtedy wszystko będzie jasne i unikniemy niepotrzebnego zdenerwowania przyszłej mamy :)


piątek, 27 maja 2016

Jak przetrwać lato.




Uwielbiam lato! Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że to miłość jednak w ciąży nieodwzajemniona. 

Mamy koniec maja, a temperatury dochodzą do 30 stopni (pytam się jak żyć?!). Tak jak kiedyś skakałabym z radości, tak teraz gdy jestem w 23 tygodniu ciąży, proszę by choć przez chwilę zawiał wiatr bądź spadł letni deszczyk :)

Jak to przetrwać? Otóż da się! chyba.. ;)

Po 1 ubrania. Koniecznie przewiewne, z naturalnych materiałów. Najlepiej zaprzyjaźnić się z sukienkami. Obcisłe spodnie w połączeniu z potem mogą powodować dodatkowe infekcje. Nie ma co się oszukiwać - mając parę kilogramów więcej pocimy się intensywniej :)

Po 2. buty. Koniecznie wygodne, przewiewne, nie za ciasne. W innym wypadku musimy się liczyć z tym, że nasze nogi zaczną puchnąć jak balony :)

Po 3. czas zwolnić. Nie chodzi o to by siedzieć w domu, ale trzeba troszkę zwolnić. Wysokie temperatury w połączeniu z dodatkowymi kilogramami obciążają nasz organizm, w ciąży szczególnie. Zdecydowanie łatwiej się męczymy, trudniej nam się poruszać, dodatkowo jesteśmy narażone na omdlenia.

Po 4. jedzenie i picie. Zapewne nie zabłysnę, ale warto przypomnieć - duża ilość płynów w okresie letnim jest wskazana!! Przynajmniej 2-3 litry wody w ciągu dnia. Jeść też trzeba nawet jak się nie chce. Owoce, warzywa koniecznie, mięso odłóż na późne popołudnie gdy upał nie jest już taki straszny :)

Po 5. unikaj skwaru, szukaj ochłody. Dlaczego? Przesiadywanie w pełnym słońcu może powodować przebarwienia na Twojej skórze i doprowadzić do szybkiego odwodnienia organizmu. Nie jest to też dobre dla Twojego maluszka :) Lepszym pomysłem będzie leżenie w cieniu. Co ważne! warto uważać na klimatyzację bo może się to skończyć przeziębieniem.

Po 6. pływaj. Lekarze zalecają basen w trakcie ciąży. Dobrze wpływa to na nasz kręgosłup. Lato to idealna okazja by basen zamienić na jezioro bądź morze. Ochłodzisz się, zrelaksujesz, a przy tym nie szkodzisz maleństwu :)

Po 7. ciesz się latem ! :) Jest gorąco to fakt, ale są plusy. Można leniuchować leżąc na kocyku, albo plotkować z koleżankami na balkonie przy dobrym koktajlu :)




Mam nadzieję, że powyższe rady się przydały. Miłego leniuchowania :)!

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

pokój dla dziecka ? czas start !

Aranżacja pokoju naszego maleństwa spędza sen z powiek nie jednej przyszłej matce. Tak też jest ze mną. Przyznam, że jest to nie lada wyzwanie, zwłaszcza, że jest to mój debiut :)

Mam do wykorzystania całe 11m2 i totalny mętlik w głowie. Wiem co lubię, wiem też jaki jest punkt przewodni naszego M3.. ale co dalej ? no właśnie.. ma być estetycznie, przytulnie ale przede wszystkim bezpiecznie i funkcjonalnie.




Jaki kolor ścian ? to pytanie nasunęło mi się jako pierwsze. Ma być przyjemnie dla dziecka i estetycznie jak dla mnie. Zero niebieskich jak i różowych ścian - to dla mnie mega tandeta :) Postawiłam na biel z jedną ścianą, na której będzie tapeta ( groszki bądź chmurki - jeszcze nie zdecydowałam :D ).

Następnie meble ! Tu właściwie decyzja już podjęta. Będzie łóżeczko. Najlepsze wydaje mi się takie, które rośnie z maluchem. Obowiązkowa regulacja materaca i wyciągane szczebelki. Kolor biały. Przyda się też komoda z przewijakiem i szafa - jak dla mnie absolutny niezbędnik. W końcu gdzieś trzeba trzymać te małe cudne ubranka, buciki, pampersy i wiele innych dodatków ( ale o tym innym razem). Hm.. konieczny jest też wygodny fotel do karmienia. Właściwie nie wyobrażam sobie jak można bez niego funkcjonować ;P



Na koniec dodatki - zabawki, obrazki, dywanik :) Tu chyba można poszaleć, ale nie przesadzić ! Żeby za chwilę nie okazało się, że z pomieszczenia, które miało być schludne zrobił się samoistny plac zabaw :P







wszystkie zdjęcia zaczerpnięte ze strony homebook.pl


Pochwalcie się swoimi pomysłami na pokoiki dla Waszych maluszków :)






czwartek, 14 kwietnia 2016

Nowa garderoba.

W okresie ciąży przychodzi taki czas, że trzeba troszkę zmienić naszą garderobę. Dlaczego? Bardzo proste. Zwykle nie mieścimy się już z naszym małym-dużym towarzyszem brzuszkiem w stare ubrania. Tak też stało się u mnie, prawie wszystko poszło w kąt.

Zasmucił mnie fakt, że swoje ulubione jeansy muszę zamienić na coś innego .. ale tak po prostu trzeba.

Od dłuższego czasu myślałam jak to ma wyglądać. W związku z tym, że coraz częściej stawiam na klasykę wszystko miało pozostać w stonowanej kolorystyce - biel, szarość, granat, czerń to zawsze wygląda ze sobą dobrze. Hm.. musi być też wygodnie, teraz w szczególności. Nie ma miejsca na nic co będzie mnie uciskać bądź spowoduje dyskomfort.

Przyznam, że przejrzałam sporo stron z modą ciążową ale nie przemawiała ona do mnie ani trochę. Albo było za kolorowo, albo za szeroko. Tu pojawił się wielki smutek, że przez wiosnę i lato przebrnę z dużym brzuchem i nie będę czuła się ani trochę kobieca. 

A potem pyk, lampka w głowie ! Przecież wcale nie muszę chodzić w tych ciążowych ciuszkach, spodniach z wielkimi pasami, których potem już nigdy nie ubiorę. Chcę czegoś co wykorzystam zarówno teraz jak i w późniejszym czasie. Po przeglądzie ofert sieciówek jak zawsze niezawodny okazał się H&M. Znalazłam to czego szukałam ! + moje dodatkowe niezbędniki.

Poniżej zamieszczam nową "ciążową" garderobę idealną na wiosnę i zbliżające się lato !







plus moje niezbędniki :)






Miłego dnia i do następnego ! 




czwartek, 24 marca 2016

Bądź 'matką polką' !

Siedzę sobie i przeglądam różne fora oraz strony i dochodzę do wniosku, że ten nasz świat jest lekko zacofany, a już na pewno w kwestii macierzyństwa. Zanim się dowiedziałam, że jestem w ciąży nie przywiązywałam do tego takiej wagi, ale teraz, gdy sama jestem w ciąży strasznie mnie to razi. 


Co? Te wszystkie gadki o tym żeby się nie malować, najlepiej nie ruszać i czekać. Ale od początku.. :)

Jak chyba każda kobieta (pewnie z małymi wyjątkami) lubię się malować, dobrze wyglądać, mieć na sobie coś więcej niż powyciągany dres. Świat, a bynajmniej jego część za wszelką cenę próbuje dać Nam przyszłym mamom do zrozumienia, że wszystko co do tej pory robiliśmy to wielkie zło, które zaszkodzi naszemu maleństwu. 

Kosmetyki, szampony, płyny i wszelkie temu podobne rzeczy muszą być koniecznie eko. Hm, rozumiem zwolenników ale nie popadajmy w paranoje :) Jeżeli Twój ulubiony balsam, który zawsze idealnie nawilżał Twoją skórę nie jest z serii eko i nie jest też ze specjalną etykietą 'dla mam' nie panikuj tylko dalej używaj tego, który posiadasz w domowej kosmetyczce, a inne dokup sobie dodatkowo :) Wbrew dziwnemu przeświadczeniu, te które do tej pory używałyśmy nie stały się nagle rakotwórcze czy niebezpieczne dla płodu🙈 I nie, nie jest to moja fanaberia tylko ( i tu może co niektóre będą zaskoczone) zalecenie od lekarza, bo to co zna nasze ciało nie będzie powodowało uczuleń :)

O fryzjerze nie ma mowy bo jak to możliwe żeby przebywać w tym smrodzie przez około 4 godziny .. ależ kochane! nie zapominajmy, że profesjonalne salony mają dobrą wentylację, są też okna, które można otworzyć oraz istnieją farby bez amoniaku :) nie ma się czego bać, wiem co mówię bo sama korzystam i nie widzę by zmieniło się w zdrowiu malca cokolwiek :)

Moda.. a moda to już temat obszerny. Jedni wierzą w zabobony, że najlepiej to chodzić w powyciąganych dresach, zapominamy o wysokich butach co w połączeniu z brakiem makijażu daje obraz typowej matki Polki sprzed kilkudziesięciu lat :) Żeby nie było - lubię dres tyle, że nie powyciągany. Jest praktyczny i wygodny na co dzień gdy nie mamy za dużo do roboty. Ale!!! Sukienki, jeansy i szpilki też są dla Nas! :) Oczywiście jeśli są one dobrze skrojone i nic nam nie uciska brzucha, a co do butów to już kwestia indywidualna, aczkolwiek jest spora grupa Pań, która nie widzi w tym najmniejszego problemu i o dziwo! jest im wygodnie .Lubimy być sexy nawet w błogosławionym stanie. Każda z Nas chce być piękna, tym bardziej w tym szczególnym dla Nas okresie :)



(Powyższe zdjęcia zaczerpnięte ze strony H&M)

A na koniec ..sport. Temat bardzo kontrowersyjny.. znalazłam równie dużo zwolenniczek jak i przeciwniczek. Należę do osób, które stoją gdzieś pomiędzy. Czemu ? Mój I trymestr nie był kolorowy, nie ma co się oszukiwać. Przyznam bez bicia, że nie byłabym skłonna zrobić nawet 10 przysiadów choć wcześniej nie sprawiało mi to większych problemów. Pozostał mi spacer, basen i to polecam każdemu. Niemniej nadchodzi u mnie drugi trymestr i przyznaję, że jeśli tylko nie będzie żadnych przeciwwskazań od lekarza to poszerzę swój zakres sportowy o parę dodatkowych ćwiczeń. Pomagają one utrzymać kręgosłup jak i mięśnie w dobrej kondycji co jest potem pomocne przy porodzie :) Takie jest też zalecenie wielu lekarzy.. w końcu ciąża to nie kalectwo :) !!!

środa, 16 marca 2016

Pielęgnacja ciała w ciąży.

Jestem w 11 tygodniu ciąży, brzusio rośnie mi w zaskakująco szybkim tempie, a więc pielęgnacja od pierwszych tygodni jest nieunikniona.

Przyznam, że to moja pierwsza ciąża i wszystkiego się uczę. Zwiedzam strony internetowe poświęcone pielęgnacji, podpytuje bardziej doświadczonych koleżanek oraz mojego niezbędnika - lekarza (w końcu to najbardziej wiarygodne źródło informacji ).

Od samego początku radzono mi by używać tych kosmetyków do nawilżania, z których korzystałam do tej pory. Wydaje się być logiczne  - wiem jak na nie reaguje, nie powodują alergii, moje ciało to zna. A więc postawiłam na znaną wszystkim oliwkę bambino, balsam do ciała Ultra Soft naturals, mleczko do kąpieli kakaowe firmy Ziaja oraz raz w tygodniu peeling :)



Jak na razie żaden z produktów mnie nie zawiódł w tym pięknym okresie, niemniej za faworyta uważam oliwkę. Idealnie nawilża moją skórę, zdecydowanie dłużej jest gładka i miękka niż po zwykłym balsamie. Rozstępów na chwilę obecną brak, skóra w stanie idealnym.. zobaczymy jak to będzie w kolejnych tygodniach !

Stan mojego brzuszka na dzień dzisiejszy przedstawia się tak:




wtorek, 15 marca 2016

Krem ze świeżych pomidorów.

Za pomidorami nigdy jakoś specjalnie nie przepadałam, ale jak wiadomo ciąża odnajduje ukryte smaki. Padło u mnie na czerwone kuleczki, a że partner lubi to co zdrowe czas było spróbować swoich sił w kuchni :) Znalazłam przepis gdzieś w wirtualnym świecie, ale jak to ja musiałam go zmodyfikować - oto on:

4 łyżki oliwy z pestek winogron ( taką akurat miałam, może być zwykła extra vergine)
1 cebula
4 ząbki czosnku
2 duże marchewki
6 pomidorów
1/2 szklanki pasty pomidorowej
500 ml bulionu warzywnego
sól, pieprz, łyżeczka cukru
1 łyżka suszonego oregano
liście bazylii

  • W garnku rozgrzać oliwę, włożyć pokrojoną w kostkę cebulę oraz przepołowione ząbki czosnku. Smażyć aż cebula się zeszkli, przez około 5 minut. Następnie dodać obrane i pokrojone na cienkie plasterki marchewki, smażyć tak przez kolejne 5 minut mieszając.
  • Pomidory naciąć od góry i sparzyć, obrać ze skórki. Pokroić w kostkę i razem z sokiem dodać do garnka z warzywami. Smażyć przez 1 minutę.
  • Wlać gorący bulion oraz 1/2 szklanki pasty pomidorowej, zagotować na większym ogniu, doprawić solą, zmielonym pieprzem, cukrem i suszonym oregano. Gotować przez około 13 minut, do czasu aż warzywa będą miękkie. Zupę zmiksować w blenderze dodając liście bazylii.
  • Do miseczki wlać łyżkę jogurtu naturalnego ( można również śmietany) i stopniowo wlewać kilka łyżek zupy. Do dekoracji użyć kilku liści bazylii , opcjonalnie starty ser :) Smacznego!

Wspomnienie 11 tygodni, które przeminęły .

Z bloga modowego przyszło mi się przerzucić na tego o macierzyństwie , czemu? banalnie proste. Zostanę mamą ! Tym samym najwięcej swojego wolnego czasu poświęcam na poszukiwaniu coraz to nowszych rozwiązań na moje obecne i przyszłe życie.

Od 11 tygodni cieszę się beztroskim stanem jakim jest ciąża, no może z małymi przeszkodami jakie funduje mi mój organizm :) Zmiany, które obserwuje zaskakują zarówno mnie jak i mojego partnera. Mijają mi w końcu wszelkie mało komfortowe dolegliwości, a więc postanowiłam zrobić coś dla siebie i oto jest blog !

Chcesz wiedzieć co robi, jak żyje, co planuje i co je młoda matka? znajdziesz tu to wszystko, a więc zapraszam do lektury :)