Sfrustrowana nie jestem sobą aczkolwiek czuje się zobowiązana do poruszenia tematu.
Czemu obcy ludzie śmią nam mówić co jest dla Nas i naszego dziecka najlepsze ?! Dużo czytam, pytam i analizuje niemniej nigdy nie wpadłam na pomysł mówienia swojej najlepszej przyjaciółce jak ma rodzić, a co dopiero obcym kobietom. Uważam, że jest to indywidualna sprawa każdej z Nas. Czy wszyscy wokół mają skończony jakiś doktorat z ginekologii , a mnie to ominęło ?!
NATURA PONAD WSZYSTKO
Kiedyś było tak, że poród naturalny był czymś oczywistym. Kobiety rodziły 5 kilogramowe dzieci w wielogodzinnych bólach. Często doprowadzało to do uszkodzenia dróg rodnych i krwotoków, które były zagrożeniem dla matki.
Dziś ? Dziś również jest spore grono kobiet oraz lekarzy, którzy uważają, że kobieta powinna rodzić drogami natury i w bólach. Może i powinna, ale po co? Mamy XXI w. medycyna poszła do przodu w związku z czym jest możliwość przewidzenia komplikacji okołoporodowych. Możemy ograniczyć ból i cierpienie, a ciąże rozwiązać planowanym zabiegiem tzw. cięciem cesarskim. Dla dziecka i kobiety to czasem najlepsze rozwiązanie.
Powodami dla których wykonanie tego zabiegu jest wskazane to np.:
- łożysko przodujące bądź odklejające się, zatrucie ciążowe matki przebiegające z wysokim ciśnieniem tętniczym, poprzeczne położenie płodu, zaburzenia akcji serca płodu, owinięcie się dziecka pępowiną, pęknięcie macicy bądź czas który upłynął od odejścia wód płodowych przekraczający 18 godzin.
Jakie są tego plusy?
Przede wszystkim utrzymanie przy życiu dziecka i matki w sytuacji krytycznej! Następnie, jeśli jest to zabieg zaplanowany , znasz dokładną datę przyjścia dziecka na świat. Nie ma też obaw, że nie będziesz miała siły bądź przestaniesz kontrolować swoje zachowanie, a te przy porodzie naturalnym bywają baaardzo różne ;) Nie ma zmęczenia skurczami i parciem. Twoja pochwa jak i krocze pozostaje w stanie 'nienaruszonym', co nie zmienia Twojej atrakcyjności seksualnej (nie oszukujmy się - dość ważny aspekt dla wielu z Nas). Dziecko nie będzie zmęczone przeciskaniem się przez kanał rodny co pozwoli na ewentualnie uniknięcie zakażenia florą bakteryjną z pochwy.
A minusy? o nich też warto napisać. Cesarskie cięcie to jakby nie patrzeć operacja, która niesie ze sobą ryzyko powikłań. Okres 'dochodzenia' do siebie po zabiegu jest znacznie dłuższy niż po porodzie naturalnym, a dziecko nie ma czasu na przygotowanie się do zmiany otoczenia.
Sama byłam skłonna urodzić dziecko naturalnie, w końcu matka natura mnie na to przygotowywała całe 9 miesięcy. Jak się jednak okazało na jednym z ostatnich badań USG nie będzie to możliwe. Nie dlatego, że błagałam lekarza na kolanach by wypisał mi skierowanie ale dlatego, że mój synek okazał się ponad 4 kg malcem z dużą główką, a moje biodra są zdecydowanie za wąskie. To jest tzw. niewspółmierność porodowa - jedno ze wskazań do cesarskiego cięcia. Poinformowano mnie, że będzie to najlepsza decyzja dla Nas obojga na co zgodziłam się bez wahania.
'Matka polka' powie - ja i tak bym próbowała.
Szczerze? Proszę bardzo ! Jeśli uważasz, że podważanie decyzji lekarza jest rozsądniejsze i warto narażać życie własnego dziecka - próbuj.
Ja nie mam zamiaru. Ufam specjalistom, a czy będę czuła się przez to gorszą matką ? Nie! Bo niby dlaczego ? wszystko robione jest z myślą o zdrowiu moim i dziecka i to jest dla mnie najważniejsze. Nie widzę powodów bym musiała męczyć się 15 godzin albo i więcej na sali porodowej, a potem i tak skończyłoby się to cesarskim cięciem albo nie daj boże powikłaniami. I nie jest to wygoda tylko zdrowy rozsądek.
P.S. Nie potępiam zwolenników porodów naturalnych, ale oczekuję zrozumienia dla tych kobiet, które nie mogą w ten sposób urodzić swoich pociech. Nie z lenistwa, a po prostu z troski o zdrowie. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz